RUDOLF DZIÓBEK – ZGINĄŁ OD NIEMIECKICH KUL W REJONIE PODOLAN I WÓLKI ZRĘCZYCKIEJ

Niedawno pisałem o katastrofie amerykańskiego bombowca, który w 1944 roku rozbił się na pastwisku w rejonie Podolan i Wólki Zręczyckiej. W związku z tą katastrofą śmierć od niemieckich kul poniósł mieszkaniec gminy Gdów Rudolf Dzióbek. Pochowany jest na cmentarzu parafialnym w Gdowie.

W zasadzie zgubiła go ciekawość. W kronikach parafialnych kościoła w Gdowie przy dacie jego śmierci (13 września 1944 roku) odnaleźć można adnotację: „zastrzelony przy samolocie”.

Niewykluczone, że 44-letni Rudolf widział moment samej katastrofę. Samolot z którego unosiła się smuga dymu coraz bardziej obniżał swój lot. Przeleciał nad rzeką Rabą i wylądował, sunąc jakieś 100 – 150 metrów po zboczu wzniesienia nad Podolanami. W czasie tego manewru urwało się od samolotu prawe skrzydło wraz z dwoma silnikami. Silniki stoczyły się ze wzgórza aż nad samą Rabę. Samolot zatrzymał się w miejscu na jakieś 2 – 3 minuty. Po tym czasie ze zgrzytem i piskiem odwrócił się w kierunku południowym. Przyczyną tego były obracające się śmigła, które go odwróciły.

Do dzisiaj patrząc na miejsce katastrofy z „lotu ptaka” widoczny jest wyraźny lej wyryty w ziemi.

 

Podolany - leje po samolocie

Jako pierwsi do wraku dopadli partyzanci stacjonujący w pobliskim dworze Bella Vita. Próbowali wymontować z niego karabiny maszynowe, lecz mieli z tym problemy. Pomógł im nieznany z imienia i nazwiska, ukrywający się wśród nich, pilot, który wskoczył do samolotu, otworzył jakąś skrzynkę, wyciągnął z niej klucz i szybko odkręcił broń. Następnie partyzanci, widząc zbliżających się szybko Niemców, wrzucili do maszyny ładunek zapalający i oddalili się do pobliskiego lasu. Albo ładunek był wadliwy, albo coś się stało, bo ogień szybko zgasł.

Wtedy też pojawił się tam nasz „nieszczęśnik” Rudolf Dzióbek, który wiedziony ciekawością wszedł do środka i wymontował z samolotu jakieś urządzenie. W tym momencie niestety nadjechali Niemcy. Rudolf podjął wprawdzie próbę ucieczki ale w jego kierunku padły strzały, które okazały się dla niego śmiertelnymi. Niemcy zabrali z samolotu pozostałą broń i wszystko, co mogło im się przydać. Też rzucili ładunek zapalający, jednak i teraz ogień szybko zgasł…

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany

*